Radość wśród aniołów w niebie z powodu jednego grzesznika czyniącego pokutę
🧩 Syntax:
"Taka będzie radość wśród aniołów w niebie z powodu jednego grzesznika, czyniącego pokutę".
Drodzy wierni, możemy się dzisiaj zastanowić skąd wynika właśnie ta wielka radość u aniołów i pragnienie u nich nawrócenia i pokuty u ludzi. Oczywiście jest to jasne, że jest to największe pragnienie i miłość Najświętszego Serca Pana Jezusa, żeby ludzie nawrócili się, czygili pokutę i w ten widoczny sposób pokazali miłość i wdzięczność Panu Bogu. Dlatego, drodzy wierni, jak dzieci Kościoła mogłyby nie płonąć tą samą miłością i nie mieć w sobie gorącego pragnienia zbawienia dusz, tak jak przecież głównie w działalności Bractwa (Św. Piusa X - przyp. red.) współcześnie przyświeca to znane powiedzenie: "Salus animarum suprema lex", czyli "Zbawienie dusz jest najwyższym prawem", motywem całej działalności Kościoła. Właśnie pragnienie nawrócenia innych jest to tak naprawdę wyraz wielkiej miłości Pana Boga, która wręcz w swym nadmiarze przelewa się z serca człowieka na innych ludzi. Właśnie serca człowieka, który całym swoim sercem kocha Pana Boga i chce się tą miłością dzielić z innymi, pozyskać ich dla Niego, również dla Jego chwały i doprowadzić ich do zbawienia, czyli uratować przed wiecznym potępienie. Pamiętamy słowa Pana Jezusa, które zapisał ewangelista Łukasz: "Przyszedłem rzucić ogień na ziemię, a czego chcę, tylko żeby zapłonął". Czyli Pan Jezus przyszedł na świat właśnie po to, żeby ludzkie serca (wszystkich ludzi), również obecnie niewierzących czy trwających w błędach czy grzechach, zapłonęły miłością do Niego. Zapłonęły, to znaczy, żeby ten ogień miłości Bożej wypalił wszystkie grzechy i wszystkie wady, które w nas są. W obliczu tej miłości i świętości Pana Boga nie ma miejsca dla jakiegokolwiek grzechu czy odstępstwa. Dlatego jak niezwykle pięknym świadectwem naszej wiary i jej owocem jest to, że człowiek ma w sobie to gorące pragnienie przekazywania wiary i tego, żeby inni ludzie się zbawili. Bo właśnie to dzieło zbawienia, to dzieło odkupienia zostało opłacone, okupione męką naszego Zbawiciela. Czyli ma najwyższą cenę, jaką możemy sobie wyobrazić: przelaną krew na krzyżu naszego Pana Jezusa Chrystusa. To właśnie to pragnienie nawrócenia i zbawienia ludzi zaprowadziło go przecież na krzyż. Każdy, kto tak naprawdę kocha naszego Pana, będzie pragnął zbawienia innych ludzi, będzie ze wszystkich sił starał się o ich nawrócenie. W Psalmie 66 możemy czytać wyraz tej pięknej miłości i pragnienia człowieka, żeby wszyscy ludzie się nawrócili i czcili Pana Boga, żeby mogli się przez to zbawić, żeby go wyznawały wszystkie narody na Ziemi, bez żadnego wyjątku. Dlatego naszym obowiązkiem tak naprawdę duchowym jest mówić, dzielić się Tradycją Kościoła i modlić się o nawrócenie innych, ale również starać się w jakoś konkretniej wspierać to dzieło ewangelizacji, czyli szczególnie wspierać Bractwo, gdzie rozszerzanie i przywracanie katolickiej wiary w świecie. Tylko, drodzy wierni, czy nie powinno być dla każdego gorliwego katolika wielkim bólem serca to, co się dzieje obecnie. Tym bardziej wielkim bólem serca naszego Zbawiciela. Przecież w sumie szerzącego się w świecie modernizmu tak naprawdę zrezygnowano z nawracania innych. I nawet publicznie mówi się, że prozelityzm jest czymś zakazanym, czymś bardzo niewłaściwym. Jest to tak naprawdę zupełne szaleństwo współczesnej postawy, która postuluje właśnie neutralność światopoglądową, że "wiara jest sprawą prywatną każdego człowieka". W żadnym wypadku. Jesteśmy jako ludzkość wspólnotą, która dąży i powinna dążyć do tego, żeby osiągnąć życie wieczne, żeby oddać Panu Bogu należną cześć. Nasza wiara jest sprawą indywidualną tylko o tyle, tylko w takim zakresie, że nikt nas osobiście nie zastąpi w nawróceniu, w czynieniu pokuty, w modlitwie i w zasługach dążących do życia wiecznego. Czy również współczesny fałszywy ekumenizm, który przedstawia jako dobre i pogaństwo, i ateizm, i wszelkiego rodzaju błędy. Fałszywa wolność religijna, która domaga się prawnego sankcjonowania, że nikt nie może uważać się za posiadającego jedyną Prawdę, że wszystko jest zrównane jako dobre i prawdziwe, co jest oczywiście fałszem. Sam Pan Jezus mówił, że pragnie tego, żeby wierzyli w Boga, jedynego prawdziwego Boga i tego, którego Pan posłał, czyli Jezusa Chrystusa, Syna Bożego. Czy Święty Jan, który pisał, że kto nie wierzy: że Jezus Chrystus stał się ciałem, stał się człowiekiem, Syn Boży stał się człowiekiem - to jest to właśnie duch Antychrysta. Czyli wyraźnie widzimy, że: jest jeden Bóg i zaprzeczenie tej wiary. Dlatego pomyślcie drodzy wierni, czy taka postawa fałszywego miłosierdzia, wyrozumiałości dla cudzych błędów, nie jest tak naprawdę w swej istocie wielką zniewagą wobec Pana Jezusa - wielką raną i lekceważeniem Jego boskiej miłości, Jego boskiego serca. Tak naprawdę lekceważy się w ten sposób Jego największe pragnienie nawrócenia ludzi, żeby Go kochali. I ku temu była skierowana przecież była Jego własna miłość. Dlatego tak naprawdę współczesna, tak zwana "nowa ewangelizacja" stała się zaprzeczeniem jakiejkolwiek ewangelizacji. Stała się jej odwrotnością, żeby nie nawracać i nie dążył do prozelityzmu. Stana jest ta historia: pewien franciszkański zakonnik, został wysłany w XVIII wieku na misję do Ameryki Północnej, żeby nawracać i ewangelizować Indian. I faktycznie podniósł tam wiele sukcesów, jednak w pewnym czasie doszedł do przekonania, że musi się oddać samotnej modlitwie i skupić na swoim własnym zbawieniu i pokucie. I rzeczywiście założył pustelnię, ale jednak klękając tam do modlitwy, przy krucyfikse, który był ustawiony na środku, odczuwał co wieczór wielki wyrzut sumienia, tak jakby Pan Jezus mu wyrzucał, że on tutaj skupia się na sobie. Odszedł do tej pustelni, kiedy tak wiele dusz wciąż czeka na nawrócenie, wciąż czeka na zbawienie, żeby ktoś ich pouczył o drodze Prawdy i przekazał im Sakrament. Więc to pokazuje, że kwestia nawrócenia i szerzenia wiary, czy w ogóle posiadania wiary, nie jest naszą sprawą tylko indywidualną, że to jest nasz duchowy i moralny obowiązek, żeby ten nakaz naszego Zbawiciela cały czas był wypełniany, żeby wiarę nieść na cały świat. Tak naprawdę to jest również konkretny wyraz owocności naszej wiary, że przekazujemy ją innym. I w kontekście też stanu duchownego to jest też wyraz wspaniałego duchowego ojcostwa. Święta Teresa Wielka miała wielkie zamiłowanie do czytania "Żywotów Świętych". I jednak sama przyznawała, że w pewnym sensie najbardziej zazdrościła Świętym nie tyle męczeńskiej śmierci, co właśnie tego, że stali się narzędziem nawrócenia bardzo wielu ludzi. I z tego względu darzyła wielką czcią i szacunkiem kapłanów. Modliła się gorąco, kiedy chorowali, czy bardzo płakiwała śmierć nawet obcego kapłana. Właśnie z tego względu mając świadomość, że jest o jednego mniej robotnika na żniwie Pańskim, kiedy faktycznie tyle dusz czeka wciąż na to orędzie Ewangelii i wezwanie do Zbawienia. Mówi się, że miała opłakiwać śmierć nawet obcych kapłanów bardziej niż śmierć swoich najbliższych, mając na uwadze to dzieło nawrócenia i zbawienia ludzkości. Tak naprawdę to nawrócenie jest zadaniem niezwykle trudnym i zdajemy sobie z tego sprawę, że jednocześnie jednym z największych zadań Kościoła. Tak naprawdę temu Kościół jest powołany, żeby nieść Wiarę na cały świat, żeby wielka radość była w niebie. I to jest główny punkt i Kościoła i był działalności naszego Zbawiciela tutaj na Ziemi. Dlatego w tej perspektywie, drodzy wierni, zastanówmy się, czy możemy być obojętni na grzeszników, czy na ludzi trwających i żyjących w błędach. Oczywiście nie, bo jeżeli naprawdę kochamy Pana Boga, to pragniemy sprawić Mu największą radość. Dla nas, często pochłoniętych zupełnie sprawami doczesnymi, rzeczywiście często jest tak, że tą subiektywną radość sprawiają nam rzeczy doczesne. Jednak dla Pana Boga największą radością jest nawrócenie dusz i ich zbawienie. Dlatego pomyślmy, jak bardzo powinniśmy się modlić w tej intencji, czy również modlić się o świętość kapłanów, żeby płonęli miłością serca Pana Jezusa, żeby ich największym marzeniem, ich największą determinację właśnie kierowali w tą stronę, żeby nawrócić i zbawić ludzkie dusze. Nasz patron, św. Pius X w encyklice, "Haerent Animo" - o świętości kapłańskiej, pisał: "Do tego tylko dążcie i tego tylko pragnijcie, żebyście zyskiwali dusze dla Chrystusa, lub ściśle je z Nim je łączyli". Z jaką gorliwością, z jakim trudem, jak śmiało działają na straszną szkodę duszy Jego nieprzyjaciela. Ta miłość, to niesienie zbawienia sprawia Kościołowi katolickiemu pociechę i przynosi mu chlubę. Tak jak słyszeliśmy w liście św. Piotra, że diabeł "(...) jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć", żeby jak najwięcej dusz zaprowadzić na wieczne potępienie. Dlatego nie jest to jakąś sprawą, która mogłaby być dodatkiem naszego życia, czy jakimś pobocznym wątkiem, ale uratowanie przed wiecznym potępieniem ludzi powinno być priorytetem działalności Kościoła i posługi kapłańskiej. Dlatego właśnie największą radością Kościoła jest to, kiedy ludzie się nawracają. Czyli jak w Polsce teraz obserwujemy, jak wiele ludzi coraz chętniej kieruje się ku Tradycji Kościoła, właśnie widząc w niej tę żywą Wiarę i przekaz odwiecznego Objawienia Bożego. To jest wyraz, że Kościół cały czas żyje i się rozszerza. Dlatego tak ważna jest gotowość poświęcenia nawet swojego życia dla nawrócenia innych ludzi. Pius X pisał dalej, "tam wielkie Jego prace, uświęcone nieraz krwią przelane, rozszerzają z każdym dniem królestwo Chrystusowe i nowe Wierze Świętej wywalczają zwycięstwo". Tak naprawdę każda nawrócona dusza, każdy z ludzi, który błądził, czy w ciemności ateizmu, czy pogaństwa, który przyjmie do wiary Kościoła i będzie przystępował do sakramentów, jest wielką chwałą i zwycięstwem Kościoła, zwycięstwem królestwa Bożego rozszerzającego się już tutaj na ziemi. Pomyślmy, bardzo wierni, kogo powinna dotyczyć ta nasza działalność w celu zdobywania ludzkich dusz dla serca Pana Jezusa. Oczywiście z woli Boga Ojca sam nasz Zbawiciel miał dość ograniczoną działalność za czasów swojego pobytu tutaj na ziemi. Dotyczyła ona tylko Palestyny i jej okolicy. Ale wiemy doskonale, że swoim sercem ogarniał on cały świat. To pragnienie zbawienia wszystkich ludzi. Tradycja też przekazuje, że właśnie w swoim życiu ukrytym, gorąco modlił się o nawrócenie wszystkich ludzi na całym świecie i ludzi wszystkich czasów. A w czasie swojej działalności publicznej przygotowywał apostołów właśnie na to, żeby poszli na cały świat. Udzielali chrztu Trójcy Przynajświętszej i nauczali ludzkość zachować wszystko, co nasz Zbawiciel przekazał i obiecał, że "ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata". Zdajemy sobie sprawę, że my sami z siebie, my osobiście nie nawrócimy całego świata. Ale jednak możemy nieść wiarę naszym najbliższym, czy w ogóle ludziom, którzy są wokół nas. Również, modlić się o nawrócenie tych, którzy są wokół nas i wszystkich ludzi, i wszystkich grzeszników, tak jak prosiła Najświętsza Maria Pana w Fatimie. Również konkretnym wyrazem tego jest wspieranie działalności ewangelizacyjnej, wspieranie, rozszerzanie się Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X. Pamiętamy również słowa Pana Jezusa: "Kiedy będę wywyższony na krzyżu, pociągnę wszystkich do siebie". Jest to zapowiedź tego zwycięstwa Najświętszego Serca Pana Jezusa, tego zwycięstwa pragnienia nawrócenia wszystkich ludzi. Właśnie w tym kontekście Pan Jezus mówił o swojej męce krzyżowej, żeby wszyscy się mogli nawrócić i uzyskać życie wieczne. Widzimy, że już wiele dokonało się w tej materii, ale nie ma wątpliwości, że prawdziwe zwycięstwo Serca Pana Jezusa dopiero jest przed nami. Dlatego, drodzy wierni, tak naprawdę jeżeli kochamy naszego Zbawiciela, to zlitujmy się nad tym cierpiącym sercem naszego Pana i przejmujmy się Jego pragnieniem zbawienia ludzi. Musimy wprowadzić na drogę katolickiej, tradycyjnej wiary chociaż kilka dusz zabłąkanych. Wiele osób mówi, że nie, że to jest niemożliwe, że ja sam jestem bezradny czy bezskuteczny. Ale warto się zastanowić, czy to raczej nie nasza wiara jest niedość żywa, czy też nasza miłość nie jest dość silna do naszego Zbawiciela. Dlatego jedno i drugie starajmy się zaczerpnąć z Najświętszego Serca Pana Jezusa. To nie jest jakaś abstrakcyjna myśl, bo to Najświętsze Serce jest obecne przecież w Najświętszym Sakramencie. Jeżeli godnie, ze czcią, z szacunkiem i z gorącą miłością do Niego przystępujemy, to z całą pewnością udzieli nam swoich łask, żebyśmy najpierw my sami przemienili się w według Jego Najświętszego Serca, a również mogli pociągnąć do wiary i zbawienia innych ludzi. Amen.